niedziela, 30 grudnia 2012

To już dzisiaj?!

Mój Boże, jak ten czas szybko leci! Sama nie wierzę, że już dzisiaj jest Sylwester o.O No ale nie przyszłam tu po to żeby mówić o czym zapomniałam (zapisałabym z sześć stron -.-)... Ja po prostu chciałam powiedzieć coś do ludu czytającego. Czyli to będzie tak: szalonego, udanego, spędzonego w miłym towarzystwie komputera najlepiej Sylwestra oraz świetnego Nowego Roku 2013 już bez apokalipsy życzą Weronika i Martyna ;D

PS Ciekawa jestem ile osób w rzeczywistości czyta te nasze bazgroły ^.^

środa, 19 grudnia 2012

Ach... ta biel!

Strasznie długo mnie tu nie było... No cóż trzeba coś napisać :D
Znowu jestem chora, należę do chóru  wraz z Weroniką i kilkoma innymi osobami. Jakiś czas temu odwiedziła mnie koleżanka z lekcjami (też chodzi na chór) dostałam od niej informację, że na kolejny występ   (Jasełka) mamy wszyscy ubrać się na biało. Nie ucieszyłam się zbytnio z tej nowiny, raczej preferuję kolor czarny ewentualnie czerwony. Dzisiaj patrzę do szafy w poszukiwaniu białych ubrań w między czasie zadzwoniła do mnie koleżanki i powiedziała mi, że dziewczyny nie mogą mieć białych spodni... Katastrofa już myślałam, że przeżyję te białe spodnie, a tu niespodzianka musi być spódnica. Wracam dalej do myszkowania w szafie, jest biała spódnica, miałam wątpliwości czy się w nią zmieszczę (ma 4 lata) no dobra udało mi się w nią wcisnąć i tutaj kolejne pytanie jakie buty (oczywiście najchętniej ubrałabym moje glany), wiem, że nie mogę na to liczyć prawdopodobnie wyrzucili by mnie za drzwi (w sumie mogła by być niezła zabawa) znalazłam jakieś stare białe buciki... Już wyobrażam sobie jak będę wyglądała w tej anielskiej bieli. 

Pozdrawiam wszystkich chorych (niech wracają do zdrowia) i oczywiście naszych czytelników!
Życzę Wam wesołych Świąt! 

sobota, 1 grudnia 2012

Muzyka

O wow jak mnie tu dawno nie było! Martyna weź i ty coś pisz (jak już oczywiście wrócisz do szkoły :)

No ale wracając... na przyrodzie: kochana Chudoba jak zawsze gada bez sensu, ja siedzę i się nudzę, inni podobnie do mnie również mają ją gdzieś. Martyny nie ma w szkole, siedzę sama w ławce, nie ma z kim pogadać, więc trzeba się czymś zająć... genialny plan zaświtał w głowie! Z kieszeni dyskretnie wyciągam komórkę z słuchawkami. Telefon wsuwam do rękawa, jedna z słuchawek w dłoni, muzyka włączona i opierając się na ręce słucham wspaniałego (jak dla mnie) Coldplay. Całe dwie godziny spędzone w ten sam cudowny, niespostrzeżony sposób.
Polecam na przyszłość i pozdrawiam,
Weronika ;D

wtorek, 13 listopada 2012

Biblioteka

Byłyśmy z Martyną na kółku bibliotecznym.  Jak zawsze nam się nudziło, więc postanowiłyśmy wyjść 10 minut wcześniej. Nadeszła oczekiwana godzina. Od razu zaczęłyśmy tłumaczyć, że to, że tamto... nie chciała uwierzyć. Pozwolę sobie przytoczyć naszą rozmowę.
- Proszę pani, my już musimy iść.
- A po co?
- Do lekarza po skierowanie do sanatorium.
- A do jakiego lekarza?
- Do pani Bobrowskiej - Kaszluga.
- A na jakiej ulicy jest przychodnia?
- Nie wiem dokładnie gdzieś koło Krakowskiej.
- Jak możesz nie wiedzieć gdzie idziesz?
- Wiem gdzie idę. Po prostu nie pamiętam jaka to ulica. Tam się idzie od strony Krakowskiej przez drewniany łuk, prosto, potem w lewo, w prawo, prosto i w prawo. O a później jeszcze w lewo.
Popatrzyła się na mnie spode łba.
- I wszystkie idziecie?
- Tak bo do tej samej pani lekarz, która jest do czternastej.
- No dobrze idźcie już.
Wyszłyśmy z biblioteki, do szatni, a następnie do księgarni, obgadując przy tym wścibską babę.

piątek, 9 listopada 2012

Przyroda

  Przyroda... znienawidzony przedmiot. Akurat dziś mieliśmy siedzieć cicho, aby wyjść na wystawę. Mojej kochanej koleżance, przyszedł do głowy wspaniały pomysł. Mianowicie przywiązała moją sznurówkę do swojego krzesła. Chcąc sprawdzić czy węzeł jest trudny do odplątania nachyliłam się nad ławką. Już miałam z powrotem usiąść... nie zauważyłam, że stołek się przewrócił. Wylądowałam na ziemi. Chciałam chwycić się ławki ale jedyne co osiągnęłam w ten sposób to to, że dodatkowo spadł na mnie piórnik. Cała klasa w śmiech a ja siedzę bezradnie na ziemi, obrzucona kredkami, nadal przywiązana do nieszczęsnego krzesła.

Matematyka

   Siedzę z Weroniką w ławce. Na matematyce pokusa czekoladowych draży pokonała nas, musiałyśmy przekąsić coś słodkiego. Co najmniej 20 czekoladowych łakoci na ławce i tu nagle matematyczka idzie w naszym kierunku, strach w oczach. Gdyby nie wspaniały pomysł Weroniki zakrycia wszystkiego podręcznikiem było by po nas. Następnie śmiech przez całą lekcje i spojrzenia pełne zdziwienia naszych kolegów i koleżanek. Niezapomniane.

Głośniki

- Głos nie działa.
- To włącz głośniki!
- Są włączone.
Walnęła się w czoło z dezaprobatą - Cóż się stało? - zapytała z nadzieją.
- Nie wiem - odpowiedziała z przerażeniem w głosie.
- Należy zawołać detektywa... Po Pana Samochodzika! - krzyknęła z pewnością w głosie - On nam pomoże rozwiązać tą zagadkę!
- To jest pomysł. - odpowiedziała z nadzieją.
- Zakładamy bloga?
- O czym?
- "Nasze Przemyślenia"
- Spoko.
- Na serio? - zdziwienie na twarzy rośnie
- Czemu nie.

Rozmowa dzięki, której powstał blog. No właśnie, więc tak... jest dwóch autorów. Piszemy raz za razem tak prosto mówiąc nasze przypały, przemyślenia ;)