Byłyśmy z Martyną na kółku bibliotecznym. Jak zawsze nam się nudziło, więc postanowiłyśmy wyjść 10 minut wcześniej. Nadeszła oczekiwana godzina. Od razu zaczęłyśmy tłumaczyć, że to, że tamto... nie chciała uwierzyć. Pozwolę sobie przytoczyć naszą rozmowę.
- Proszę pani, my już musimy iść.
- A po co?
- Do lekarza po skierowanie do sanatorium.
- A do jakiego lekarza?
- Do pani Bobrowskiej - Kaszluga.
- A na jakiej ulicy jest przychodnia?
- Nie wiem dokładnie gdzieś koło Krakowskiej.
- Jak możesz nie wiedzieć gdzie idziesz?
- Wiem gdzie idę. Po prostu nie pamiętam jaka to ulica. Tam się idzie od strony Krakowskiej przez drewniany łuk, prosto, potem w lewo, w prawo, prosto i w prawo. O a później jeszcze w lewo.
Popatrzyła się na mnie spode łba.
- I wszystkie idziecie?
- Tak bo do tej samej pani lekarz, która jest do czternastej.
- No dobrze idźcie już.
Wyszłyśmy z biblioteki, do szatni, a następnie do księgarni, obgadując przy tym wścibską babę.
wtorek, 13 listopada 2012
piątek, 9 listopada 2012
Przyroda
Przyroda... znienawidzony przedmiot. Akurat dziś mieliśmy siedzieć cicho, aby wyjść na wystawę. Mojej kochanej koleżance, przyszedł do głowy wspaniały pomysł. Mianowicie przywiązała moją sznurówkę do swojego krzesła. Chcąc sprawdzić czy węzeł jest trudny do odplątania nachyliłam się nad ławką. Już miałam z powrotem usiąść... nie zauważyłam, że stołek się przewrócił. Wylądowałam na ziemi. Chciałam chwycić się ławki ale jedyne co osiągnęłam w ten sposób to to, że dodatkowo spadł na mnie piórnik. Cała klasa w śmiech a ja siedzę bezradnie na ziemi, obrzucona kredkami, nadal przywiązana do nieszczęsnego krzesła.
Matematyka
Siedzę z Weroniką w ławce. Na matematyce pokusa czekoladowych draży pokonała nas, musiałyśmy przekąsić coś słodkiego. Co najmniej 20 czekoladowych łakoci na ławce i tu nagle matematyczka idzie w naszym kierunku, strach w oczach. Gdyby nie wspaniały pomysł Weroniki zakrycia wszystkiego podręcznikiem było by po nas. Następnie śmiech przez całą lekcje i spojrzenia pełne zdziwienia naszych kolegów i koleżanek. Niezapomniane.
Głośniki
- Głos nie działa.
- To włącz głośniki!
- Są włączone.
Walnęła się w czoło z dezaprobatą - Cóż się stało? - zapytała z nadzieją.
- Nie wiem - odpowiedziała z przerażeniem w głosie.
- Należy zawołać detektywa... Po Pana Samochodzika! - krzyknęła z pewnością w głosie - On nam pomoże rozwiązać tą zagadkę!
- To jest pomysł. - odpowiedziała z nadzieją.
- Zakładamy bloga?
- O czym?
- "Nasze Przemyślenia"
- Spoko.
- Na serio? - zdziwienie na twarzy rośnie
- Czemu nie.
Rozmowa dzięki, której powstał blog. No właśnie, więc tak... jest dwóch autorów. Piszemy raz za razem tak prosto mówiąc nasze przypały, przemyślenia ;)
- To włącz głośniki!
- Są włączone.
Walnęła się w czoło z dezaprobatą - Cóż się stało? - zapytała z nadzieją.
- Nie wiem - odpowiedziała z przerażeniem w głosie.
- Należy zawołać detektywa... Po Pana Samochodzika! - krzyknęła z pewnością w głosie - On nam pomoże rozwiązać tą zagadkę!
- To jest pomysł. - odpowiedziała z nadzieją.
- Zakładamy bloga?
- O czym?
- "Nasze Przemyślenia"
- Spoko.
- Na serio? - zdziwienie na twarzy rośnie
- Czemu nie.
Rozmowa dzięki, której powstał blog. No właśnie, więc tak... jest dwóch autorów. Piszemy raz za razem tak prosto mówiąc nasze przypały, przemyślenia ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)